nexy

Temat: Jak dostać się na Bornholm samochodem(i
Kochani! Wprowadzacie się wzajemnie w błąd, podając nieprawdziwe informacje, więc podaję najbardziej wiarygodne i aktualne na 12.04.04. dane o połączeniach na Bornholm.
Oprócz promu ze Świnoujścia do Rı™nne (w soboty tylko!!) od 18 czerwca do 4 września, na Bornholm kursuje prom z Niemiec, z Sassnitz(Rugia), zaledwie 200km ze Szczecina. Od 3.04. do 17.06. oraz od 6.09. do 31.10. kursuje 3 razy w tygodniu, w sezonie czyli od 18.06. do 5.09. 8 razy w tygodniu. Rozkład można znaleźć po niemiecku na www.scandlines.de. Jeśli ktoś woli po polsku, proszę o maila: ania.pl@wp.pl, prześlę prostszą wersję.
Oprócz w/w promów zabierających samochody, na Bornholm kursować będą inne, mniejsze jednostki z Ustki, Darłowa i Kołobrzegu do Nexı™, rozkład na www.bornholm.com.pl (to Gdańska Żegluga) i być może coś będzie pływało z Kołobrzeskiej Zeglugi, ale na dzień dzisiejszy jeszcze nic nie wiadomo.
Z doświadczenia wiem że najbardziej pewne są promy, pływają nawet przy większych wiatrach, których nie tolerują wodoloty czy katamarany. Wiec jeśli rezerwujecie noclegi na wyspie i chcecie dopłynąć na czas, to tylko promami! Przewoźnicy nie odpowiadają za odwołane rejsy, wiec i zaliczki na noclegi przepadają, dochodzi też dodatkowy koszt wynajęcia kwatery np. w Kołobrzegu, jeśli jedziecie gdzieś z Polski...
I dodatkowa uwaga: zbierajcie sie w grupy i rezerwujcie bilety grupowe! To znacznie taniej! Tylko nie zaczynajcie od początku ogłoszeń. Na forum pojawiało się już pare anonsów, czytajcie je dokładnie i kontaktujcie się ze sobą!
A jeśli zechcecie wybrać się na wycieczkę autokarową po wyspie, potrzebujecie przewodnika, piszcie: ania.pl@wp.pl
Pozdrawiam
Anna

Źródło: bornholmpl.nethit.pl/viewtopic.php?t=149



Temat: Kolobrzeska Zegluga Pasazerska
Dziwię się, że nikt na forum nie wylał swoich żalów na Kołobrzeską Żeglugę Pasażerską. Najkrócej i najszybciej dostać się na Borholm można było właśnie z Kołobrzegu, ale w praktyce okazało się, że można mieć poważne problemy z powrotem z wyspy i stanąć przed wyborem: samolot przez Kopehhagę lub prom z Ronne przez Szwecję lub parodniowe koczowanie w Nexo w nadziei, że dopłynie tu jakiś wodolot z Polski i łaskawie zabierze do kraju.
Rejsów z Darłowa i Ustki, ze Świnoujścia jest mniej i trzeba było zezerwować dużo wcześniej miejsca. Kupiłam więc bilet z Kołobrzegu, dokąd miałam kilka pociągów z Warszawy.
Zaczęło się od czekania w ulewnym deszczu w porcie w Kołobrzegu, gdzie nie było żadnego daszku, żeby schronić się. Nikt nie uprzedził mnie, że rowerzyści są wpuszczani na początku, że trzeba przygotować do zdjęcia sakwy i wyjąć wcześniej z nich potrzebne rzeczy, tzn. suche ciuchy, aby zdjąć z siebie kompletnie mokre ubranie. Nie dostałam też w kasie kart do wypełniania, które musiałam wypełniać na promie. Załoga była dość nieprzyjemna. Prom podskakiwał na falach i kilka osób chorowało.
Dwa czy trzy dni po tym rejsie Delfin I miał awarię. Dowiedziałam się o tym od Polaków spotkanych na biwaku. Postanowiliśmy dzwonić do Kołobrzegu, aby dowiedzieć się co z rejsem powrotnym. Okazało się, że wodolotu nie ma. Zaproponowano mi trasę Ronne - Ystad - Świnouście lub rejs do Darłowa dzięki porozumieniu z Żeglugą Gdańską. Telefony kosztowały mnie około 30 zł. Kiedy ucieszyłam się, że będę przy okazji w Szwecji, okazało się, że za tę przyjemność muszę zapłacić 20 euro od osoby i dodatkowo za pociąg ze Świnoujścia. Zostałam przy Darłowie, ale miał to być rejs dzień później. Musiałam zapłacić za dodatkowy nocleg i wyżywienie, podjąc w bankomacie kolejne pieniądze, co kosztuje conamniej 10 zł. Przepadły miejscówki z Kołobrzegu. Dobrze, że miałam jeden dzień urlopu w zapasie. Później okazało się, że nie było nie było się z czego się cieszyć, bo wcale nie wróciłam na czas do pracy. Po dodatkowym zwiedzaniu Ronne wstałam o 6 rano aby zdążyć do Nexo na godz. 8.00 na odprawę tak, jak prosiła pani z Kołobrzegu. W Nexo nie było żadnego wodolotu, rejs z poprzedniego dnia został odwołany i poranny też. Przebukowano mi bilety na wieczór. Dodatkowo zwiedziłam sobie bardziej dokładnie Nexo, ale byłam conieco niewyspana. Podczas smażenia się na plaży przeczytałam na bilecie "Regulam". Okazało się, że ja mam dostosować się do szeregu przepisów, natomiast Kołobrzeska Żegluga Pasażerska nie ponosi odpowiedzialności za nic. Rejs może być w każdej chwili odwołany. Nie przewidują zwrotu kosztów za dodatkowe noclegi, wyżywienie, stracony bilet na pociąg, stracony dzień pracy. 8 osób czekało na rejs z biletami na nieistniejacego Delfina I. Na szczęście Żegluga Gdańska zabrała nas łaskawie.Wodolot czekał na odprawę w Darłowie pół godziny, nie było szans na zdążenie na wieczorny pociąg do Warszawy, a w perspektywie nocleg w Darlowie lub w Kołobrzegu, do którego dopedałowałabym może o pierwszej w nocy. Miłym zaskoczeniem dla nas był czekający mikrobus, ufudowany przez Żeglugę Kołobrzeską, który zawiósł nas do Kołobrzegu, gdzie musiałam kupić nowe miejscówki na pociąg. Tak to upadła moja teoria o szybkiej i krótkiej podróży z Warszawy przez Kołobrzeg na Bornholm i z powrotem.
P.S. ropa z rozbitego statku przyklejała się do stóp i skał na plażach po płn. wsch. stronie. Poza tym było fajnie. Na biwakach poznałam miłych ludzi, zwiedziłam wszystkie kościoły romańskie i prawie wszystkie muzea, co polecam.
Źródło: bornholmpl.nethit.pl/viewtopic.php?t=105